S3 Graphics Chrome 500 |Swiat imion |
„I wtedy przedziwne i raczej znów o cierkę wołające skojarzenie przyszło mu do głowy. Wraz ze słowami „sprzątnął mi sprzed nosa!" Sprzątnął. Wieloznaczny co najmniej wyraz. Pawłowowskie prawo odruchu warunkowego, czy jak to się tam nazywa, działało. W pamięci powstał mu taki obraz Wieczorkiewicz wyciąga swe białe piegowate ręce do ciężkiego kandelabra i z prawej strony biurka przenosi go naraz na lewą stronę. Co przez to rozumiał, co przez to chciał rzec co to miało znaczyć Co właściwie Leona miało obchodzić jego (Wieczorkiewicza) stara służąca, która sprzątała w gabinecie, posłuszna tylko jednemu gestowi kapitana. Sprzątała. „Pamiętaj, że w razie czego powinnaś go sprzątnąć" było w nadwęglonej kartce, schowanej w portfeliku matki, który Leon obecnie nosił ze sobą.
Wstał i schylił się po panamę leżącą na sąsiednim krzesełku. Coś mu radziło (chyba nie tylko zwykła ciekawość) wyjść z restauracji, by ze szczytu schodków przyjrzeć się raz jeszcze interesującej parce. Czy na ulicy, na której mogli się mniej krępować, ujawni się już między nimi pewna intymność, świadcząca, hm hm, o zbytniej niezależności aktorki Lecz gdy się tak po panamę pochylił, zorientował się w czymś nader zabawnym. Cha! omal się nie roześmiał. Na żwirze, zapomniane przez doktora, stały obok siebie jego walizeczka i torba lekarska. W tejże samej chwili żwir ten zachrzęścił od szybkich kroków. To właściciel zapomnianego ręcznego bagażu pośpiesznie wracał. Był nawet zdyszany.“(5)
„I wtedy przedziwne i raczej znów o cierkę wołające skojarzenie przyszło mu do głowy. Wraz ze słowami „sprzątnął mi sprzed nosa!" Sprzątnął. Wieloznaczny co najmniej wyraz. Pawłowowskie prawo odruchu warunkowego, czy jak to się tam nazywa, działało. W pamięci powstał mu taki obraz Wieczorkiewicz wyciąga swe białe piegowate ręce do ciężkiego kandelabra i z prawej strony biurka przenosi go naraz na lewą stronę. Co przez to rozumiał, co przez to chciał rzec co to miało znaczyć Co właściwie Leona miało obchodzić jego (Wieczorkiewicza) stara służąca, która sprzątała w gabinecie, posłuszna tylko jednemu gestowi kapitana. Sprzątała. „Pamiętaj, że w razie czego powinnaś go sprzątnąć" było w nadwęglonej kartce, schowanej w portfeliku matki, który Leon obecnie nosił ze sobą.
Wstał i schylił się po panamę leżącą na sąsiednim krzesełku. Coś mu radziło (chyba nie tylko zwykła ciekawość) wyjść z restauracji, by ze szczytu schodków przyjrzeć się raz jeszcze interesującej parce. Czy na ulicy, na której mogli się mniej krępować, ujawni się już między nimi pewna intymność, świadcząca, hm hm, o zbytniej niezależności aktorki Lecz gdy się tak po panamę pochylił, zorientował się w czymś nader zabawnym. Cha! omal się nie roześmiał. Na żwirze, zapomniane przez doktora, stały obok siebie jego walizeczka i torba lekarska. W tejże samej chwili żwir ten zachrzęścił od szybkich kroków. To właściciel zapomnianego ręcznego bagażu pośpiesznie wracał. Był nawet zdyszany.“(5)